czwartek, 17 sierpnia 2017

Święto Wojska Polskiego w Warszawie


Tak 15 sierpnia świętowała stolica...


Kto nie dotarł na paradę wojskową minimum godzinę wcześniej, nie mógł liczyć na dobrą miejscówkę. Noooo, chyba że miał tyle samozaparcia, by wdrapać się na "Tojtojkę".



W tym roku na militarną imprezę przybyły tłumy.



Mnie jak zawsze najbardziej zachwyciły precyzyjne pokazy lotnicze.











Pomyślałam o ptakach, które ujrzałam później w Łazienkach... 


Po części oficjalnej, nastąpiła ta znacznie bardziej swobodna - prezentacja sprzętu wojskowego na terenach parku Łazienki i Agrykoli. Jeden przez drugiego pędził na złamanie karku, byle szybciej dotrzeć do celu. Ci, którzy wybrali drogę na skróty, natrafili na przykrą niespodziankę: brak przejścia górą. Skończyło się dramatycznym powrotem w dół po stromej części urwiska. Kto by pomyślał, że na Mazowszu też mamy drapieżne szczyty... :-S    







Ten, co miał siłę oraz zapał, by przedrzeć się w tłumie i dotrzeć na dół, mógł, po odstaniu jednej z dwóch długich kolejek posmakować kultowej, żołnierskiej grochówki,



pomacać broń wszelaką,



zdobyć pamiątkowy plakat,


obejrzeć maszyny wojskowe i zwiedzić ich wnętrza,





sfotografować się z żołnierzami nie tylko rodzimymi,




tudzież z samym Marszałkiem ;-)


a także popatrzeć na ćwiczenia w plenerze...



czwartek, 10 sierpnia 2017

SIEDMIU Z SZEŚCIUSET


Powstańcy, ich rodziny, kombatanci, przedstawiciele władz i urzędów państwowych oraz pracownicy PWPW, wzięli udział w obchodach zdobycia gmachu Reduty . Podczas uroczystości padły mocne słowa o nierówności powojennych szans uczestnictwa w budowaniu RP dla dzieci powstańców warszawskich i dzieci prokuratorów, którzy wydawali wyroki na obrońców Ojczyzny.  


2 sierpnia 1944 r.. dokładnie o godz 11.15, Powstańcy rozpoczęli odbijanie gmachu Reduty Wytworni Papierów Wartościowych z rąk Niemców.  Po zdobyciu budynku, zaciekle bronili go przez 27 dni. Walczyło tu wiele oddziałów Armii Krajowej. Dziś spośród wszystkich grup walczących w obronie Reduty PWPW, zostało tylko siedmiu powstańców. 4 lipca br. odszedł Renisław Kowalski ps. „Czerkies”.


Kolejne rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego, prowokują do stawiania od lat tych samych pytań, zwłaszcza o sens powstańczego zrywu i sens powstań w ogóle. Drugie pytanie dotyczy tego , co nam współczesnym, takiego szczególnego dają powstania, że świadczy to o ich szczególnym, ponadczasowym znaczeniu? Obrońca Reduty PWPW, Juliusz Kulesza, który w miniony poniedziałek na Uroczystej Sesji
Rady Miasta w Zamku Królewskim został odznaczony statuetką Syreny Warszawskiej, 



odniósł się do roli powstań w dziejach narodu polskiego, wskazując  że 123 letni okres niewoli i zabijania polskości, tożsamości historycznej Polaków był wygaszaniem ogniska. Kolejne powstania narodowe, to nic innego, jak wskrzeszanie go, by jego żar trwał w pokoleniu do  następnego Powstania. Tak wygląda  logika narodowego organizmu, któremu potrzeba do przeżycia zniewolenia. Te siły witalne chroniły wspólnotę narodową przed utratą tożsamości i wynarodowieniem, a w konsekwencji przed śmiercią. Legenda powstańcza była dla ludzi z pokolenia Solidarności, bardzo ważnym elementem konstytuującym tożsamość.
Podczas uroczystości, jako przykład niezłomnej postawy, została przywołana sylwetka dr Hanny Petrynowskiej ps. „Rana”. Była od 1940 r. lekarzem fabrycznym PWPW i szefem sekcji sanitarnej samodzielnej grupy AK. Podczas Postania prowadziła szpital polowy w podziemiach PWPW. Dobrowolnie pozostała z ciężko rannymi powstańcami i wraz z podopiecznymi została zabita w czasie wykonywania swojej służby. Świadectwo Hanny Petrynowskiej, lekarza pediatry, po 73 latach, przypomina nam o rzeczywistym powołaniu lekarzy. „Rana” opiekowała się pacjentami nawet kosztem własnego życia.



Szef Urzędu ds. Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan Józef Kasprzyk, zwrócił się do zaproszonych gości:
- Powstańcy wiedzieli, że niepodległość RP, jest wartością, za którą można i trzeba oddać życie. To jest wartość bezcenna. Wasz heroiczny zryw ocalił Polskę przed tym, że nie stała się 17. republiką sowiecką. Przed kilkoma laty, ukazała się praca, której autor nadał tytuł: „Obłęd’44”. Ten tytuł wyrządził ogromną krzywdę i zadał ogromną ranę, tym, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim i tym, którzy o Powstaniu pamiętają. Bo wtedy w sierpniu, nie mieliśmy do czynienia z żadnym obłędem, ale z przywracaniem normalnego, uporządkowanego świta przez ludzi wolnych – zakończył.  
     












Tekst napisany dla "Gazety Polskiej Codziennie" z dn. 03. 08. 2017; nr 1791 - "Dodatek Mazowiecki".