niedziela, 14 stycznia 2018

Magia szkła...


Choinki jeszcze stoją, zapobiegliwie przywiązane do haków w ścianie i przyklejone do podłogi ;-) Sztuczne, ekologiczne, zabezpieczone przed kotami, które z bezsilności tłuką figurki stojące na parapetach ;-D










Jest coś takiego w bezbarwnym szkle, co od dzieciństwa działa na moją wyobraźnię. Zwłaszcza w przypadku ozdób choinkowych. Trochę jak lód, trochę jak bańka mydlana, nie dość że łapią odbicie zewnętrznego otoczenia, to jeszcze kreują swój świat wewnętrzny, magiczny i ulotny, chwytając blaski kolorowych żarówek. W zaleźności od kąta widzenia zmieniają się w coś, czym przecież nie są - w barwne, rozjarzone kule lub sople. Czysta iluzja! :-) Mogę tak patrzeć i patrzeć...








czwartek, 11 stycznia 2018

Prezenty, prezenty, upominki... Część 2. FLAMINGI


Kocham wszystkie ptaki za całokształt ich istnienia! :-)
Były i są, ważną częścią mojej codzienności. Jednakże FLAMINGI, swoją nieziemską urodą, wkraczają wg mojej oceny wizualnej w pozaziemski wymiar. Te ptaki o kosmicznej wprost aparycji, ujrzałam po raz pierwszy na żywo podczas ubiegłorocznej wiztyty w warszawskim ZOO, spowodowanej wymogiem napisania tekstu o innym efektownym mieszkańcu tego miejsca...
Traf chciał, że późną wiosną, rozmawiałam z redakcyjną Koleżanką, z którą w jednym dniu pełniłyśmy dyżur. Zapamiętałam jej sympatię dla tych oryginalnych ptaków. I kiedy zawarła związek małżeński, zdecydowałam się na wykonanie takiego oto prezentu... Dwa dekoracyjne talerze z parą różowych stworzeń dla Dwojga.
Wzruszył mnie zachwyt Koleżanki i Jej... wzruszenie ;-)       













Bonus... Nie ptasi ;-) 



niedziela, 7 stycznia 2018

Prezenty, prezenty, upominki... Część 1


Po przerwie losowej... wracam na blogi :-). I jeśli ten sam Los, który zatrzymał mnie w pół słowa, w pół gestu - odpuści miłosiernie - zagoszczę tutaj na stałe. Co się działo podczas pauzy w rutynowym życiorysie? Glina schła i miękła w miednicy z wodą... Czasem, powstawały różne drobiazgi, niekiedy większe formy. Główną motywacją do działań, były daty osobiste, państwowe i religijne... Upominki wyczekiwane i te całkiem niespodziewane.  Zaczynamy pokaz? :-)

Magnesy na lodówkę, oparte na gotowych szablonach silikonowych. Część z nich znalazła już nowy dom. Część - jeszcze nie.




Jeden szablon - 2 ujęcia tematu. 





Zawieszki na choinkę... (Na upartego mogą przyozdobić damską torebkę) 






Kilka zostało u mnie z różnych względów...
CDN. 

niedziela, 3 września 2017

Anna Ceberek: Wszystko można wyciąć

                     
„Jestem tylko ja, papier i nożyczki” – opowiada o swojej pasji Anna Ceberek, urodzona w 1989r. w Zalasiu. Z wykształcenia inż. produkcji żywności, mgr zootechniki, absolwentka podyplomowych studiów o kierunku rachunkowość. Z zamiłowania – wycinankarka, dla której zainteresowanie przerodziło się w powołanie. W swoim dorobku ma kilkadziesiąt dyplomów oraz wyróżnień.


- Wstaje Pani rano i…
- Bywa, że budzę się już przed 7. Z zapałem siadam przy biurku, włączam muzykę i zaczynam tworzyć swoje dzieła. Kiedy skupiam się na wycinaniu, otaczający mnie świat schodzi na drugi plan. Za każdym razem powstaje inna niepowtarzalna praca, chociaż jest oparta na tych samych wzorach.   
- Czy towarzyszy Pani muzyka kurpiowska?
- Czasami. Ale jest to przede wszystkim muzyka polska. 
- Od jak dawna zajmuje się Pani wycinanką?
- Od 12. roku życia. Sztuki tej nauczyłam się, podpatrując starsze koleżanki.
- Wykonuje Pani zarówno motywy tradycyjne, jak też kurpiowskie, łączone z  Pani własnymi projektami…
- Chętnie przekraczam tradycyjne ramy, czego przykładem są wycinanki w kształcie serca, które wykonałam z okazji Walentynek. Tworzę też wycinanki z logo na zamówienia różnych firm, a także te z motywami ślubnymi, jubileuszowymi, urodzinowymi, imieninowymi, jak również te będące pamiątką jakiegoś ważnego wydarzenia.




- Skąd czerpie Pani inspiracje?
- Inspiracją dla mnie są często same osoby, które zamawiają konkretne wycinanki. Znajomi pytają: „Ania, a czy to dałoby się zrobić?”. To są prawdziwe wyzwania i jednocześnie możliwość rozwoju twórczego. Inspirację czerpię także z książek, otaczających mnie przedmiotów i opowieści mojej babci.    
- Tworzy Pani okolicznościowe wycinanki m.in. dla Koła Łowieckiego „Głuszec” oraz Policji. To dość nietypowe.
- Współpraca z policją rozpoczęła się od wykonania jednej wycinanki dla Posterunku Policji w Łysych. Spodobała się. Następnie wykonanie 50 prac zleciła mi Komenda Wojewódzkiej Policji w Radomiu, oraz Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, zamówiła 8 prac - w każdym przypadku wykonywałam wycinanki "gwiazdy" z motywem kurpiowskim oraz logo policji. 
- Ile godzin trwa zrobienie dużej wycinanki?
- Największe wycinanki jakie tworzę mają średnicę 60 cm. Wykonanie takiej pracy zajmuje mi kilka wieczorów, co daje łącznie około 16 godzin. 



- A co jest najtrudniejsze w tej dziedzinie twórczości?
- Zlecenia dla szczególnie wymagających klientów, gdzie wprowadzane są poprawki i zmiany w wycinankach.
- Nie tylko wycinanki, ale cała kultura kurpiowska, stała się Pani pasją.
- Jako pięcioletnia dziewczynka, dumnie chodziłam w stroju kurpiowskim i brałam udział w uroczystościach kościelnych. Jako uczennica podstawówki, byłam członkinią zespołu „Jagodecki”, który prezentował folklor Kurpiów w wielu miastach Polski. Aktualnie prowadzę również warsztaty twórcze z dziećmi i młodzieżą. Zależy mi, aby sztuka tworzenia wycinanek i innych tradycyjnych wyrobów, była promowana wśród kolejnych pokoleń.
- Nad czym pracuje Pani aktualnie?
- Nad wycinankami-obrazami w formatach A3, czyli 30x40 cm. Przedstawiają kapliczki i mają niewiele wspólnego z wycinanką kurpiowską. Najnowszą skończyłam wczoraj wieczorem.   



"Gazeta Polska Codziennie", 19-20/08/2017; nr 1804