A to już ciąg dalszy zabawy stemplami - w głównej mierze silikonowymi. Jako niezaspokojona w tym roku miłośniczka zimy, jeszcze raz skusiłam się na użyty wcześniej motyw. Podczas nakładania szkliwa, dokonałam tylko jednej modyfikacji. Dół potraktowałam "Białą Korą", kapitalną, chropowatą fakturą z mieniącymi się drobinkami i punkcikami przypominającymi ziarna piasku. Już używałam tego szkliwa jako tła do jednego z moich owadów. Sprawdziło się wyśmienicie. Raz, że niestandardowo wygląda, w ogóle nie jak klasyczne szkliwo; dwa - ma tę fajną zaletę, że nie rozpływa się i nie wchodzi w reakcję ze szkliwami sąsiednimi. Dlatego polecam go początkującym!
"Białej Kory" użyłam też do tego kota w orientalne motywy. Jak napaćkałam, tak zastygło w piecu ;-) Mnie się podoba!
Kolejne szkliwo, które bardzo cenię i które nigdy nie zawodzi, to "Akwamaryn". Używałam go już do talerzyka z gilem (patrz: wpis z 24 grudnia 2015 r.) i do nieba nad kamieniczkami. Lżej położone, daje efekt prześwitów, ale żadnych dziur. Powtórka szkliwienia, to możliwość niewielkiego spłynięcia.
W przypadku tego kota, nie dodawałam nawet dodatkowej kropki "akwamarynu". Umiarkowanie zadowolona z pierwotnego efektu (bowiem detale pomalowałam czterema różnymi, jaskrawymi szkliwami, ale przynajmniej jedno musiało być agresywne, więc sprowadziło pozostałe do barwy brązowej) zdecydowałam się na przecierkę piątym. "Akwamaryn" po drugim wypale ciut spłynął, czyniąc kota niejednoznacznym. Niemniej zyskał mimowolną głębię na miarę wieczornego, letniego nieba...
Twój kot napaćkany wielce ujmujący jest!
OdpowiedzUsuń"Napaćkany", czyli niebiesko - czerwony przecierany? ;-)
OdpowiedzUsuńdokładnie - użyłam niefortunnego
Usuńwyrażenia - ale i tak widzę, że
pojmujesz w lot me intencje :DDD
Zarówno koty, jak i domki baaardzo mi się podobają. W ogóle wszystkie Twoje ceramiczne drobiazgi są śliczne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :-)
Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Tak mi jakoś ostatnio wychodzi, że utknęłam w małych formach ;-)
OdpowiedzUsuńSerdeczności!