Nie było mnie ponad rok...
Nikt nie zauważył, bo ze znajomych nikt już tutaj nie zagląda. Czasem zabłądzi jakiś obcy Czytelnik i bywa, że wyśle do mnie maila. To bardzo miłe. 👍
Wyjście z mody blogosfery, zmusiło mnie do zarzucenia tej pięknej formy hobbystycznej aktywności. Swoimi pasjami i przemyśleniami dzielę się teraz na FB. Ale ze względu na wagę tematu i chwilę czasu, postanowiłam zdublować post... Może tak będę czasem robić?
BAZAR RÓŻYCKIEGO (sesja z października 2023r.) - utworzony w zaborze rosyjskim, przetrwał 2 wojny światowe, II RP i PRL.
Zanim zaczęłam podobnie jak większość warszawiaków i przyjezdnych robić zakupy na Stadionie X-lecia (Jarmarku Europa), w dzieciństwie jeździłam z Mamą i Babcią właśnie tutaj. Do dziś pamiętam ten dreszcz emocji podszyty lękiem, by się nie zgubić w zaułkach. Na Targową 54 jeździło się po głowiznę do świątecznego bigosu i inne artykuły, które nie były powszechne w PRL-owskiej rzeczywistości. Fascynowały mnie i przerażały jednocześnie egzotyczne Cyganki, których nikt wtedy nie nazywał Romkami, napastliwie pragnące przepowiedzieć przyszłość, intrygowali starzy handlarze, wspominający czasy niemieckiej okupacji.
W XXI w. Bazar Różyckiego pełnił praktycznie funkcję skansenu, jednej z wielu praskich ciekawostek, które oparły się dzikiemu kapitalizmowi niszczącemu zabytki i architektoniczny ład miejski. Nie oparł się za to seryjnym podpalaczom, którzy od pewnego czasu grasują w całej Polsce. Pierwszy pożar miał miejsce 19 marca. Ogień zajął powierzchnię 100 metrów kwadratowych.
Wczorajszy, 5 kwietnia wybuchł jednocześnie w kilku miejscach. Spłonęły zabytkowe obiekty.